niedziela, 19 marca 2017

Na pewno jednym z pozytywniejszych aspektów mieszkania w Holandii jest fakt, że poznaje się ludzi z całego świata i można ich później odwiedzać ;) W lipcu wybraliśmy się do naszych znajomych do Francji w okolice Strasburga, około 5 godzin jazdy samochodem to jak rzut beretem, kolejny plus mieszkania w Amsterdamie, wszędzie w miarę blisko. Poza tym autostrady, naprawdę idzie się przyzwyczaić do dobrych dróg i później ciężko jest się przestawić na polskie standardy.

We Francji tak samo jak i w Polsce płaci się za niektóre odcinki autostrad. Różnica jest taka, że bramki znajdują się na wjeździe i zjeździe z drogi, a nie na odcinku, więc nie spowalnia to ruchu. Płaci się w maszynie i nie ma potrzeby, żeby ktoś siedział w budce w środku nocy i pobierał opłaty. Uważam to za dużo lepsze rozwiązanie niż w Polsce, zawsze zastanawia mnie czy ta pani czuje się całkowicie bezpiecznie podczas pracy.

Moi znajomi mieszkają w malutkiej wiosce 70 km od Strasburga. Mieścina położona jest w malowniczym miejscu otoczonym górami i lasami które przypominają mi trochę Bieszczady, ale niższe ;) Dla takich mieszczuchów jak my było to naprawdę dziwne przeżycie. Jesteśmy już  przyzwyczajeni do tłumów ludzi i turystów a w miasteczku w którym mieszkaliśmy nie widzieliśmy żywej duszy, naprawdę dziwne. Również gdy wybraliśmy się w niedziele do Strasburga, nie widzieliśmy aż tylu turystów. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało, gdyż czasami mam już  dość tych tłumów  w Amsterdamie.

Miasteczko jest bardzo zadbane, każdy trawnik idealnie przycięty, rabatki z kwiatkami jakby od miarki układane, domy świeżo odmalowane, naprawdę bardzo fajna i urocza wioseczka. Za dwa tygodnie wybieram się  tam kolejny raz, więc już nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że pogoda dopisze!

W okolicy znajdują się ruiny dwóch zamków które odwiedziliśmy. Za wstęp nie trzeba było nic płacić, nie tak jak w Kazimierzu Dolnym gdzie nawet, żeby wejść na górę z której roztaczał się widok na miasto trzeba było zapłacić 2 złote. Powiem szczerze, że moja kondycja jest marna, do pierwszych ruin weszliśmy o własnych siłach, ale już odebrał nas kolega autem. Do drugich ruin już pojechaliśmy samochodem, ale również z powodu tego, że czasu nie mieliśmy za dużo na chodzenie.















Post a Comment: